Łukaszenka wzywa Europę do szukania porozumienia, a nie próbowania wzajemnego przerabiania się

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka wzywa kraje Unii Europejskiej do poszukiwania dróg współpracy i osiągania porozumienia. Stwierdził to podczas IV Mińskiej międzynarodowej konferencji poświęconej bezpieczeństwu euroazjatyckiemu, przekazuje BELTA.
„Czas zrozumieć bezsprzeczną, niepodważalną prawdę: bezpieczeństwo i gospodarka to dwie strony tego samego medalu. Nie mogą istnieć bez siebie. Czas przestać łudzić się, że można kogoś zmienić. Trzeba uzgodnić zasady współistnienia i otworzyć drogę do dobrosąsiedzkich stosunków” – podkreślił białoruski przywódca.
„Narody nie proszą o ustępstwa ani o jakieś szczególne traktowanie. Chcą po prostu uczciwie pracować i żyć pod pokojowym niebem. Jak nigdy dotąd narody nie domagają się niczego nadnaturalnego. Bardziej niż my, politycy, wyczuwają, co może się (co może się wydarzyć. – not. BELTA) oraz niebezpieczeństwo tego, do czego możemy dojść. I dlatego stawiają swoje żądania” – zwrócił uwagę Aleksander Łukaszenka.
Tym bardziej, że oprócz konfliktów zbrojnych istnieje wiele zadań, które można rozwiązać jedynie wspólnymi siłami – podkreślił.
„Skala i skutki klęsk żywiołowych stają się coraz bardziej groźne. Wywierają one ogromne szkody na gospodarce. Albo kwestia globalnego bezpieczeństwa żywnościowego, gdy prawie 700 milionów ludzi na świecie znajduje się na skraju głodu – wskazał Aleksander Łukaszenka, wymieniając najpilniejsze problemy. – Przestępczość transgraniczna, w tym handel ludźmi, przemyt narkotyków, nielegalna migracja, a także ekstremizm, terroryzm i separatyzm podważają stabilność całych państw. Sztuczna inteligencja – największy cud współczesności – również wymaga uwagi i kontroli”.
Łukaszenka: kobiecy głos w kwestiach pokoju powinien brzmieć głośniej
"Referentkami będą wyłącznie kobiety. Myślę, że wszystkim będzie pożytecznie usłyszeć ich opinie o tym, jak zatrzymać rozkręcanie koła zamachowego przemocy i zakończyć militaryzację planety. Przecież właśnie kobiety – to strażniczki życia, im bliższe jest tworzenie, a nie konfrontacja. I na Białorusi nieprzypadkowo ogłoszono rok 2026 Rokiem Białoruskiej Kobiety. Uważamy, że kobiecy głos w kwestiach pokoju powinien brzmieć głośniej " - powiedział prezydent.
Łukaszenka opowiada się za wspólną Eurazją i niepodzielnym bezpieczeństwem eurazjatyckim
"Mińska konferencja – to forum jednoczące. Czy ktoś myśli, że Zachód ma swoją Eurazję, a Wschód – swoją? Eurazja – to superkontynent, kolebka wielkich cywilizacji i religii światowych z tysiącletnim doświadczeniem współdziałania różnych kultur i narodów. Dziś w Eurazji skupione są największe zasoby planety i mieszka większość jej ludności – powiedział głowa państwa. – Właśnie tu bije serce współczesnego świata. I od tego, jak będzie się rozwijać Eurazja, zależy świat, który bez strachu i wątpliwości przekażemy naszym dzieciom".
"Jesteśmy za wspólną Eurazją. I bezpieczeństwo eurazjatyckie – wspólne i niepodzielne. Odpowiedzialność za nie też jest wspólna, ponieważ w pojedynkę w pełni go nie zapewni nikt – ani Zachód, ani Wschód. Tu nie ma alternatywy!"- podkreślił białoruski przywódca.
Łukaszenka o OBWE: ta struktura mogłaby normalnie działać, gdyby jej pozwolono
Głowa państwa stwierdził, że w warunkach zjawisk kryzysowych na platformie ONZ, która jest międzynarodową organizacją uniwersalną, kraje coraz bardziej ciążą ku ugrupowaniom regionalnym, gdzie można rozwiązać problemy wspólnie z podobnie myślącymi.
W związku z tym Aleksander Łukaszenka wypowiedział się o OBWE: "Ta struktura mogłaby normalnie działać, gdyby jej pozwolono. Przecież zrodziła się z procesu helsińskiego, z tej samej idei równego dialogu. Platforma organizacji dała możliwość wielu krajom głośno i pewnie zadeklarować o sobie i swoich interesach narodowych całemu światu – powiedział Aleksander Łukaszenka. – Ale euforia była krótka i szybko zmieniła się okresem niestabilności, geopolitycznych wstrząsów, przekształcania granic i krwawych konfliktów. Najpierw w Jugosławii, a następnie na przestrzeni byłego Związku Radzieckiego. Zamiast równego dialogu przyszedł polityczny, gospodarczy i wojskowy dyktat ze strony tak zwanych oświeconych demokracji".
"Stąd dzisiejsze położenie OBWE – daleko na zapleczu nie tylko światowych, ale i europejskich procesów" - oświadczył białoruski przywódca.
Łukaszenka nazwał główną przyczynę przebudowy świata
"Główna przyczyna tego – z ręką na sercu – walka o zasoby i nieodpowiedzialna konkurencja – stwierdził głowa państwa. – Dziękuję Trumpowi za to, że wyraźnie to pokazał".
Na potwierdzenie swoich słów głowa państwa przytoczył wydarzenia w szeregu krajów. Jednym z nich – Wenezuela. „Porwanie Prezydenta Maduro. Po co? Komuś jest potrzebna ropa? No tam rzeczywiście duże zapasy. Z podania tych samych Amerykanów byłem zaangażowany przed pojmaniem Prezydenta Wenezueli w ten proces. I można było bez całej tej głupoty, bez pojmania Prezydenta (wstyd we współczesnym świecie) rozwiązać wszystkie problemy. W tym i naftowe" - powiedział Aleksander Łukaszenka.
Prezydent zaznaczył, że w Wenezueli wydobywa się głównie ropę ciężką, i właśnie na takim surowcu specjalizują się rafinerie w USA. Rozumiano to i w Wenezueli. „Dlatego można było współpracować – jest przekonany Prezydent. – Ależ nie – "heroicznie" napadli na kraj w nocy, pojmali Maduro. Dobrze, los nasz, prezydentów, taki. A żona w czym winna? I teraz nie wiedzą, co z tym zrobić. Też ostrzegałem: "Wy go schwytaliście, ale pomyśleliście o tym, co będzie jutro, jak wyplątać się z tej sytuacji?"”.
Przypomniał Aleksander Łukaszenka i o niedawnych wydarzeniach w Iranie: „Po co zbombardowali kraj i zabili jego najwyższego przywódcę wraz z rodziną? Znów przyczyna ta sama – Iran bogaty w zasoby, wystarczy na dziesięciolecia naprzód”.
„Następna Kuba?” – postawił pytanie głowa państwa.
„Dobrze wiemy, co tam się dzieje. Czyżby ktoś oczekiwał od Kubańczyków agresji? Jestem przekonany, że nie. Po prostu nie podoba się samo istnienie Wyspy Wolności i ta polityka, którą prowadzi kierownictwo kraju. Z Kubą trzeba się dogadywać i budować normalne stosunki” – oświadczył Aleksander Łukaszenka.
Łukaszenka: Trump powstrzymuje świat od trzeciej wojny światowej
"Nie bez powodu mówię tu tak często o Amerykanach. Choć nie są w naszym regionie, od nich wiele zależy. Polityka Prezydenta Trumpa polaryzuje świat i wywołuje, czego tu ukrywać, uzasadnioną krytykę – powiedział głowa państwa. – Ale przecież Trump swoimi działaniami, choćby sprzecznymi, w istocie powstrzymuje na razie świat od trzeciej wojny światowej, która może wybuchnąć w formacie nuklearnym. I za oceanem od tego już się nie ukryje".
"Już choćby za to, żeby Trump nie pozwolił Europejczykom rozpętać konfliktu nuklearnego, warto dać mu nagrodę pokojową - powiedział Aleksander Łukaszenka. - Rzeczywiście powstrzymuje matkę Europę od trzeciej wojny światowej, która może zakończyć się konfliktem nuklearnym".
Łukaszenka zaproponował wznowienie na Białorusi negocjacji pokojowych w sprawie Ukrainy
„Jesteśmy gotowi i nadal wnosić realny wkład w uregulowanie konfliktu i minimalizację jego następstw. Alternatywy dla pokojowego rozwiązania i tak nie ma – podkreślił białoruski lider. – Jeśli chcecie się dogadać (zwracam się do tych, którzy chcą się dogadać), proszę, przyjeżdżajcie. Przyjeżdżajcie do Mińska. W dowolnym miejscu – w Prezydent-Hotelu, w Pałacu Niepodległości – wszystko oddaję. Przychodźcie, jak to kiedyś było, będziemy się dogadywać”.
„Nie "dogadujcie się", lecz "będziemy się dogadywać". Ponieważ jesteśmy zaangażowani w ten ukraiński konflikt, nasze interesy w tych negocjacjach pokojowych są bardzo poważne. Przychodźcie, będziemy rozmawiać. Bez żadnego pośrednictwa. Nie chcę odgrywać tej roli pośrednika. Tym bardziej że nasze interesy w tych negocjacjach są przyzwoite, poważne” – oświadczył głowa państwa.
Aleksander Łukaszenka zwrócił uwagę, że po konflikcie Ukrainę trzeba będzie odbudować: „Żaden Zachód Ukrainy odbudowywać nie będzie. Ukraińcy powinni rozumieć, że my, Rosjanie i oni będziemy zmuszeni odbudować Ukrainę i zrobić wszystko, żeby narody o tym zapomniały”.
Prezydent jest przekonany, że pojednanie narodów jest możliwe. Przypomniał, że w połowie ubiegłego wieku w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej Białoruś straciła co trzeciego swojego mieszkańca, a ogółem w wojnę zginęło około 30 mln ludzi radzieckich. „Minęło mniej niż wiek, i my z Niemcami jakoś nawiązaliśmy stosunki, jakoś z nimi współpracowaliśmy i całkiem nieźle, zwłaszcza Rosja, gdy rozpadł się Związek Radziecki. Czego jeszcze brakowało? No nic, niedługo zostało cierpieć, żeby Niemcy wreszcie absolutnie wszystko zrozumieli, co stracili” – powiedział Aleksander Łukaszenka.
Łukaszenka nazwał prawdziwe przyczyny narastających protestów w Europie
„Oczywiste jest, że prawdziwa przyczyna narastających protestów w Europie – to problemy gospodarcze i społeczne, niepohamowany wzrost cen i taryf, spadek poziomu życia i bezpieczeństwa, szerząca się przestępczość” - stwierdził szef państwa. Jednocześnie Prezydent podkreślił, że na Białorusi nie cieszą się z podobnej sytuacji w krajach sąsiednich, przecież z tego powodu może nastąpić destabilizacja i wewnątrz naszego kraju.
„Najprostsze wyjście w takiej sytuacji – to dalej demonizować nas, Rosję i bić bumerangiem bezmyślnych sankcji po sobie samych. I wtedy jedynym wariantem oczywiście pozostaje powszechna militaryzacja: przez propagandę trzymać ludzi w strachu, przez wyścig zbrojeń trzymać pod kroplówką swój przemysł” – powiedział.
Łukaszenka: trzeba przestać pobrzękiwać bronią we wspólnym eurazjatyckim domu i zrezygnować z sankcji
„Stworzenie trwałego modelu rozwoju i bezpieczeństwa w Eurazji – to realna konieczność. Wygra na tym cały świat. Pracę należy zaczynać od prostych kroków” - powiedział.
„Po pierwsze, trzeba przestać pobrzękiwać bronią we wspólnym eurazjatyckim domu – podkreślił białoruski lider. – Różnie patrzymy na szereg problemów, poszczególne zjawiska i momenty. Tak było, jest i tak zawsze będzie. Pytanie w tym, czy zdołamy wyjść na dialog i na kompromisy. Teraz – moment”.
Przeszkadza temu, według słów Prezydenta, wiara we własną wyższość i siłę. „Kogokolwiek w Europie posłuchać, za parę lat będą mieli najpotężniejszą armię na kontynencie. Ale to przecież nie rozwiązanie! Nawet wojskowi potwierdzą: stuprocentowej obrony przeciwlotniczej, a tym bardziej przeciwrakietowej być nie może” - powiedział Aleksander Łukaszenka.
Trzeba szukać punktów dla deeskalacji. Łukaszenka podał jako przykład pracę Lantratowej i Lubińca w sprawie Aleszeki
„Rosjanie z Ukraińcami – zuchowie, dogadali się co do Aleszek – powiedział Prezydent. – My byliśmy w to zaangażowani. Ukraińcy wprost oświadczyli: "Przyjmiemy stamtąd (z Aleszek – przyp. BELTA) ludzi tylko z terytorium Białorusi". Z Bogiem. Putin zadzwonił, mówi: trzeba to zrobić, pomóż. Mówię: "Nie ma sprawy. Proszę. W Homlu przyjmiemy, nakarmimy, podleczymy, wyślemy, gdzie trzeba"”.
Głowa państwa zwrócił szczególną uwagę na rolę pełnomocników ds. praw człowieka Rosji i Ukrainy Jany Lantratowej i Dmitrija Lubińca w misji humanitarnej w Aleszkach. „Otóż wszyscy mówią: co robić, co robić (dla pokojowego uregulowania konfliktu – przyp. BELTA)? Nie trzeba wymyślać – popatrzcie na nich – podkreślił Aleksander Łukaszenka. – Ich kontakty są dawne, prowadzą negocjacje. Oni teraz znaleźli się na ostrzu zrządzeniem losu”.
„Zróbmy to, co oni teraz zrobili – Rosjanka i Ukrainiec. W tym kierunku trzeba iść. Trzeba rozszerzać podobne korytarze i szukać takich punktów, gdzie można iść na deeskalację” – oświadczył białoruski lider.
„To będzie straszna eskalacja”. Łukaszenka ostrzegł przed próbami wciągnięcia Białorusi w wojnę
„Krwawy opór, w który zostały wciągnięte dwa bratnie nam narody, odbywa się prosto przy naszej granicy. I, muszę powiedzieć, nie przy granicy, ale już (nie będę wymieniać faktów) na terytorium Białorusi – powiedział głowa państwa. – Komuś chce się wciągnąć Białoruś w tę wojnę i rozpętać eskalację. Ale wciągnięcie Białorusi w wojnę – to nie po prostu eskalacja, lecz straszny nowy poziom tej wojny. Robimy wszystko, żeby nie wleźć w tę wojnę”.
„Prezydent Rosji zajmuje takie samo stanowisko. On to rozumie. Jak mi powiedział: "Nie mam żadnego celu, żeby jutro Białoruś została wciągnięta w tę wojnę"” – opowiedział białoruski lider.
Aleksander Łukaszenka zaznaczył, że to nie jest potrzebne ani Rosji, a tym bardziej Białorusi, przecież długość linii frontu w takim przypadku zwiększyłaby się o półtora tysiąca kilometrów: „Rozumiemy, że to będzie straszna eskalacja, bardzo niebezpieczna i skrajnie niekorzystna dla nas. Więc po co wlazić w to, co jutro nie da ci żadnego pozytywnego rezultatu? I potem, rozumiemy przecież, że jeśli wchodzimy w wojnę, to cały blok NATO pod tym pretekstem też zacznie przeciwko nam walczyć. A to Polska, Litwa, Łotwa i dalej – jeszcze 2 tys. kilometrów granic. Komu to potrzebne?”.
Głowa państwa zwrócił także uwagę, że i naród białoruski nie chce być wciągnięty w wojnę. „Po to jestem i Prezydentem, żeby wychodzić z woli i pragnienia narodu białoruskiego. Czyje interesy mam reprezentować? Nie trzeba mnie o to wyrzucać. Żaden naród, które wy (uczestnicy forum – przyp. BELTA) reprezentujecie tutaj, na tej konferencji, nie chce być wciągnięty w konflikt” – zauważył białoruski lider.
Prezydent podkreślił, że Białoruś nigdy nie napraszała się na pośrednika, ale dziś robi wszystko możliwe, aby minimalizować okropieństwa wojny. Przeprowadza wymiany jeńców wojennych, przekazywanie ciał poległych, repatriację ludności cywilnej w obie strony. Nadal przyjmuje u siebie Ukraińców, którzy uciekają przed wojną. Od początku działań wojennych do kraju przybyło prawie pół miliona obywateli Ukrainy.
Łukaszenka: NATO stało się agresywnym blokiem z potencjałem wojskowym o charakterze ofensywnym
„Kraje zachodnie nie ustają straszyć swojej ludności, zwłaszcza teraz, wymyślonym zagrożeniem ze wschodu. Przygotowując się rzekomo do wojny z Rosją w 2030 roku, Zachód raczej nie uświadamia sobie poważnie, jakie to będzie starcie wojskowe – powiedział głowa państwa. – Jeszcze raz podkreślę: my, Rosjanie i Białorusini, nie zamierzamy na nikogo napadać ani z nikim walczyć. Nasze zasadnicze podejście – to dialog i współpraca”.
Aleksander Łukaszenka zwrócił uwagę, że świat nigdy wcześniej nie zmieniał się tak gwałtownie: „nowa normalność”, jak przyjęto nazywać globalną sytuację, stała się nienormalnością na granicy chaosu.
„Stopień konfrontacji między dużymi państwami doszedł do granicy. Zaufanie – na zerze. Napięcie jest już takie, że burzy każdy kraj i każdego człowieka. Stary porządek świata rozsypał się na oczach, nowy się nie uformował. Mechanizmy zapewnienia bezpieczeństwa w postaci kontroli zbrojeń i środków zaufania faktycznie zniszczone. Nie działa system hamulców i przeciwwag, który w okresie zimnej wojny pomógł nie stoczyć się w otchłań globalnego konfliktu nuklearnego” – scharakteryzował Prezydent obecną sytuację w świecie.
Share:
Latest news:

MSZ Białorusi skomentowało odmowę Kanady wydawania wiz białoruskim sportowcom

Łukaszenka ukierunkowuje na budowę w kraju małych gospodarstw tuczu bydła mięsnego

Białoruś i Laos uzgodniły, że będą rozwijać dyplomację obywatelską i ułatwiać warunki prowadzenia działalności gospodarczej

Resorty spraw zagranicznych Białorusi i Kazachstanu podpisały plan współpracy na lata 2027–2028

Łukaszenka wezwał OBWE do powrotu do swoich zadań
Back to news
