Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka ujawnił szczegóły swojej niedawnej rozmowy telefonicznej z Prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Odpowiednie oświadczenia głowa państwa wygłosił w Astanie, odpowiadając na pytania dziennikarzy, przekazuje BELTA.
Rozmowa szefów państw odbyła się 24 maja z inicjatywy strony francuskiej, po czym pojawiły się różne wersje. Aż do tego, że Emmanuel Macron dzwonił rzekomo po to, by ostrzec o wkroczeniu do wojny.
„Nie, o tym była mowa. Ale żeby ktoś mnie… Emmanuel Macron dobrze mnie zna i wie, że lepiej mnie nie ostrzegać. Zanim coś zrobię, tysiąc razy to przemyślę. I pomyślę, co będzie potem, w przeciwieństwie do nich” – zauważył głowa państwa.
„To była taka przyjacielska, miła, choć długa (godzina czterdzieści minut) rozmowa. Wspominaliśmy nasze wcześniejsze rozmowy i tak dalej. Ale żeby ktoś mnie zmuszał, nakłaniał – nie” – powiedział dziennikarzom Aleksander Łukaszenka.
O wojnie i drogach do pokojowego dialogu
„Jeśli chodzi o Emmanuela Macrona – Prezydenta Francji – to była o tym mowa. Ale w takim kontekście: "Aleksandrze Grigoriewiczu (dziwi mnie, jak on to wymawia), jest informacja, że chce Pan przystąpić do wojny” – zauważył Prezydent.
Aleksander Łukaszenka opowiedział, jaka była jego reakcja na to pytanie: „Mówię: daj spokój (przerwałem mu nawet), nie planuję nigdzie wkraczać, po co mi to?”.
Prezydent Francji w odpowiedzi wspomniał o niedawnych wspólnych ćwiczeniach sił jądrowych Białorusi i Rosji. „No proszę, przeprowadziliście ćwiczenia jądrowe z Władimirem Władimirowiczem, tuż-tuż wywołujecie wojnę jądrową. Chcecie zastosować broń jądrową?” – przekazał głowa państwa białoruskiego słowa swojego francuskiego kolegi. – Mówię: daj spokój! Powiedziałem to publicznie: tylko w jednym przypadku – jeśli dojdzie do agresji na Białoruś. To wszystko”.
Aleksander Łukaszenka kontynuował: „I na czym skończyliśmy – co najważniejsze: skończyliśmy na Ukrainie i konsekwencjach, jeśli my wraz z Rosjanami zaatakujemy Ukrainę z północy. Wy przecież, mówi, rozumiecie, że będziemy zmuszeni odpowiedzieć? Powiedziałem: „Nie musicie odpowiadać, ale dążyć do pokoju”. – A my dążymy. Mówię: „Gdybyście dążyli do pokoju, to będąc na „spotkaniu” w Erywaniu (w maju bieżącego roku na szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej. – not. BELTA)... No, może do Moskwy nie bardzo – przyjechalibyście do Mińska, a my z Władimirem Władimirowiczem (Putinem. – not. BELTA) powitalibyśmy was w Mińsku”. No właśnie tak, żartobliwie. On mówi: „Nie wykluczam takiego spotkania”. Ja mówię: „W takim razie trzeba zadzwonić do Putina. Przyjechać, usiąść, porozmawiać po męsku” – podzielił się szczegółami rozmowy głowa państwa.
O roli obecnego aksakala wśród polityków w UE
W odpowiedzi na tę propozycję Emmanuel Macron stwierdził, że należy jeszcze skonsultować się z Unią Europejską. Prezydent Białorusi podkreślił natomiast w rozmowie, że to właśnie obecny Prezydent Francji powinien w tym przypadku być motorem tego procesu. „Mówię: poczekaj, jesteś aksakalem, jesteś u władzy już tyle lat! A kto tam jest? Merz – zupełnie młody polityk. Starmer – on też jest całkiem młody. Kto będzie rozmawiał? Wszyscy są młodzi. We Włoszech premierem jest w ogóle kobieta. Co wy, chcecie nałożyć te obowiązki na kobietę? Ty jesteś aksakalem, zacznij się ruszać. Jesteś dziś w Europie, można powiedzieć, głównym bohaterem i motorem tego wszystkiego. Byłeś w Armenii, więc teraz musisz przyjechać do nas, żeby porozmawiać w Moskwie lub w Mińsku. I w rozmowie rozwiązać tę kwestię”.
„Właśnie wokół tego kręciła się ta rozmowa” – dodał głowa państwa.
O bezpieczeństwie w Europie i wspólnym stanowisku w tej sprawie
Według Aleksandra Łukaszenki poruszono „mnóstwo” powiązanych kwestii. „Dotyczyły one również rozmów USA z nami. Poruszyliśmy tę kwestię mimochodem” – dodał, ujawniając dodatkowe szczegóły.
Prezydent powiedział, że poruszono również temat bezpieczeństwa w Europie: „Doszliśmy do wspólnego stanowiska, że wszystkie kwestie dotyczące bezpieczeństwa europejskiego i Europy powinny być rozstrzygane w Europie. To nie Donald Trump powinien tam nas pouczać i popychać w kierunku pokoju czy czegoś innego. To my powinniśmy rozstrzygać te kwestie. Ponieważ to my tu bezpośrednio mieszkamy. Nawiasem mówiąc, Donald Trump już nie raz o tym mówił, że wojna na Ukrainie to sprawa Europy. Ma rację. Musimy podążać w tym kierunku i podejmować decyzje, a nie czekać, aż ktoś nas, no wiecie, jak zdechłe kocięta, weźmie, posadzi gdzieś przy stole i zmusi do rozwiązania tych problemów”.
O wysłaniu do Mińska zaufanego przedstawiciela Macrona
Aleksander Łukaszenka opowiedział o prośbie ze strony francuskiego kolegi: „Mówię: »Słuchaj, rozmawiamy ze sobą – to praktycznie otwarta komunikacja. O czym możemy z tobą porozmawiać? Po Erywaniu nie przyjechałeś do Moskwy, nie przyjechałeś do Mińska. O czym rozmawiać?”. On mi mówi: „Panie Prezydencie, czy mógłby Pan przyjąć mojego pełnomocnika i porozmawiać z nim, aby przyjechał i przedstawił mi to wszystko?”.
Prezydent zgodził się na tę prośbę: „Mówię: »Proszę, jeśli boisz się przylecieć do Mińska, wyślij swojego pełnomocnika«.
„Dosłownie za kilka dni – w poniedziałek lub wtorek (nie pamiętam) – ten człowiek będzie tutaj. Nie chcę podawać jego nazwiska. On (Prezydent Francji – przyp. BELTA) podał dane kontaktowe. I my z nim (osobą zaufaną – przyp. BELTA) poważnie porozmawiamy. To jego człowiek, całkowicie zaufany, zna temat. I przedstawię mu szczegółowo wszystkie istniejące problemy”.
O możliwościach normalizacji stosunków i białoruskim potasie
Na zakończenie, jak opowiedział Aleksander Łukaszenka Prezydent Francji zapytał: „Co ja i my w Unii Europejskiej możemy zrobić, aby znormalizować stosunki z Białorusią?”.
„Odpowiadam: "Słuchaj, to wszyscy wiedzą". – No cóż, na przykład nawozy potasowe… (słowa Macrona. – not. BELTA). Wymienił tam jeszcze coś innego – przekazał szczegóły rozmowy głowa państwa. – Odpowiadam: "Daj spokój! Dzisiaj ceny potasu poszybowały w górę – nawozy mineralne. Wszystkie ilości są zakontraktowane i gdybyśmy mieli komuś dostarczać, nie mamy dziś ani jednej (wolnej – not. BELTA) tony nawozów mineralnych. Nie tylko potasowych. Fosforowe, azotowe – wszystkie są już objęte umowami i to po dobrej cenie”.
Aleksander Łukaszenka w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy podkreślił, że Białoruś już przekierowała dostawy nawozów i ogólnie nie ma w tym zakresie żadnych problemów. „Dlatego dla nas potas… Cóż, to z inicjatywy naszych tamtejszych „cichuszek-łachuszek” – tych uciekinierów. Oni im wszystko mówią: „Oto potas i wszystko! – zauważył Prezydent.
„Rynki są już przestawione, przekierowane. Oczywiście byłoby nieźle, gdybyśmy, tak jak wcześniej, ładowali ten potas na Litwie, tuż obok nas. To byłaby jeszcze większa marża. Cóż, nie wychodzi, nie chcą nam wyjść naprzeciw – ładujemy w Rosji. Dlatego nie ma problemu” – podsumował Aleksander Łukaszenka.

